Tag: Trans

Wart Biter ‎– Wart Biter (2018)

Wart Biter to eksperymentalne trio z Londynu. Tworzą je muzycy Gum Takes Tooth, Luminous Bodies, Alien Sex Fiend i Sex Swing. Skład to: Colin Webster (saksofon), Mat Rowlands (syntezator) i Tom Fuglesang (perkusja). Debiutanckie nagrania zostały wydane przez londyński label Hominid Sounds Records, który został utworzony przez przez Gordona (Terminal Cheesecake), Matta (Casual Nun), Grahama (Gig Goer Extraordinare) i Wayne’a (Death Pedals). Pierwsze wydawnictwo Wart Biter ukazało się 2 marca 2018 roku  na kasecie magnetofonowej. Muzyka Anglików  to rytmiczne, pulsujące, odjechane dźwięki, mieszające free jazz, drone i elektronikę. Mat na syntezatorze i perkusista Tom generują mroczny dronowy trans, a saksofonista Colin Webster starannie swymi free jazzowymi improwizacjami rozbija im tę poukładaną spójność, sprawiając, że muzyka zyskuje dawkę dzikości i szaleństwa. Myślę, że fani włoskiego Zu powinni zapoznać się z tą kasetą. Polecam !!!

 

 

 

Continue reading

Cowbones ‎– Vox Populi Pollux (2014)

Francuski Cowbones powstał w 2008 roku w Cobonne. Skład zespołu to: Benjamin Aboulafia (wokal), Soupyan Cooper (gitara), Yakinthos Danopoulos (klawisze), Aaron Josaphat (gitara i wokal), Ethan Polychronos (perkusja i klawisze) i Rasoul Popper (perkusja i klawisze). Obecnie kapela ma w swym dorobku, niestety, tylko jeden album, o tytule „Vox Populi Pollux”. Został on wydany w 2014 roku przez label Casbah Records z Walencji. Płyta jest pełna garażowego rock’n’rolla, brudnych, trashowych gitar i klawiszy, których nie powstydziłby się sam Martin Rev z Suicide. Dopełnieniem całości są grzmiące, plemienne bębny (grają na dwa zestawy perkusyjne). Muzyka jest motoryczna, pełna zniekształconych i kwaśnych dźwięków, a przetworzony przez efekty wokal Benjamina Aboulafia brzmi syntetycznie. Na koncertach muzycy Cowbones występują w zasłaniających twarze kominiarkach i garniturach. Album polecam fanom: Suicide, The Cramps, Butthole Surfers, Chrome Cranks itd.

 

 

Continue reading

Mako Sica / Hamid Drake – Ronda (2018)

Chicagowskie free-rockowe trio Mako Sica tym razem połączyło swoje siły z samym mistrzem – Hamidem Drake. Jazzmana, który od lat związany z chicagowską sceną, uważa się za jednego z najlepszych perkusistów muzyki improwizowanej. Hamid Drake ma na swoim koncie współpracę min. z Peterem Brötzmannem, Kenem Vandermarkiem, Pharoah Sandersem, Donem Cherrym, Michaelem Zerangiem czy Williamem Parkerem. Mako Sica zagrała w składzie: Przemysław Krzysztof Drążek (gitara elektryczna, gitara klasyczna, trąbka), Brent Fuscaldo (wokal, gitara elektryczna, gitara klasyczna, pianino, bas, harmonijka, gongi) i Chaetan Newell (kongi, fortepian elektryczny, fortepian, wiolonczela, altówka, zestaw perkusyjny, flet indiański, organy, tamburyn, dzwony orkiestrowe). Materiał na album „Ronda” został nagrany na dwóch sesjach w studiach Jamdek i Electrical Audio. Masteringiem wszystkich numerów zajął się Todd Rittmann ( gitarzysta U.S. Maple), w Shy Diamond. Tytuł płyty – Ronda, pochodzi od miasta w hiszpańskiej Andaluzji, w którym znajduje się XVIII-wieczny most. Symboliczna nazwa oznacza połączenie dwóch odmiennych, muzycznych światów, które reprezentują Mako Sica i Hamid Drake. Album został wydany na winylu i kasecie magnetofonowej w USA, 28 lipca 2018 roku, przez Feeding Tube Records i Astral Spirits. Polskim wydawcą będzie krakowski Instant Classic.Na płycie znajduje się 5 improwizowanych utworów, które dzięki niezwykle bogatemu instrumentarium, przenoszą nas w fascynujące, mistyczne, muzyczne przestrzenie. Grający na gitarze Przemek, sięga również po trąbkę, która nadaje muzyce łagodny, jazzujący ton. Dodatkowy instrument stanowi bliskowschodni zaśpiew Brenta, który uwielbiam. Pełne emocji granie pochłania słuchacza, fundując mu niezwykłą podróż po przenikających się gatunkach muzycznych i nowych pomysłach na brzmienie. Niesamowity zespół i genialny muzyk wydali bardzo dobrą, wspólną płytę. Mam nadzieje, że to dopiero początek ich współpracy. Polecam !!!

 

 

 

Continue reading

Hyperculte – Hyperculte (2016)

 Duet Hyperculte powstał w 2014 roku w Genewie. Tworzą go: Simone Aubert (Massicot, Jmenfous) – perkusja, wokal, gitara i efekty oraz Vincent Bertholet (Orchestre Tout Puissant Marcel Duchamp) – kontrabas, wokal i efekty. Debiutancki album „Hyperculte” został wydany przez lokalny label Les Disques Bongo Joe Records 29 kwietnia 2016 roku. Płyta zawiera 9 utworów, które są wypadkową minimalistycznego krautrocka, disco, popu i postpunka. Melancholijna i nostalgiczna atmosfera numerów granych przez Szwajcarów miesza się z poetyckim transem, a wokalizy i melorecytacje wykonywane są w języku francuskim. Dosyć oryginalne, eksperymentalne granie, z którym warto się zapoznać. Polecam poszukiwaczom nowych dźwięków.

 

 

Continue reading

The Myrrors – Entranced Earth (2016)

The Myrrors to psychodeliczna grupa z Tuscon w stanie Arizona. Powstali w 2007. Jest to ich czwarty pełnowymiarowy album nagrany dla nowojorskiego labelu  Beyond Beyond Is Beyond Records i wydany 27 maja 2016. Grupę tworzą: Nik Rayne ( wokal, gitara, gitara akustyczna, skrzypce, wiolonczela, organy, klarnet, klarnet basowy, tambura, bulbul tarang, fisharmonia i santoor), Eco Retraso (gitara basowa, okaryna, dzwony i wokal), Grant Beyschau (perkusja , tamburyn , djembe, tabla, flet i saksofon) i Miguel Urbina (wiolonczela). Na płycie jest 7 utworów utrzymanych w konwencji psychodelicznego rocka lat 60 , ale także miesza się tutaj acid folk, transowość i plemienny szamanizm. Czuć, że chłopaki lubują się w środkach psychoaktywnych. Pierwszy utwór to niezły plemienny trans, gdzie sekcja rytmiczna przypomina mi jeden z moich ulubionych współczesnych kapel psychodelicznych Wooden Shjips z San Francisco, a skrzypce kojarzą mi się  inną kapelą o nazwie Dirty Three  z Australii , gdzie na skrzypcach gra Warren Ellis, przyjaciel i członek zespołu Nicka Cave. Płyta wciąga min. bogactwem instrumentów, gdzie większość kapel psychodelicznych gra tylko gitarowo tu z kolei jest sporo innych instrumentów, chociażby skrzypce, które robią tu dobrą robotę. Dla mnie to ich najlepsza na razie płyta i mam zamiar śledzić ich późniejsze dokonania, bo kapela jest ciekawa. Polecam.

 

Continue reading