Tag: No Wave

No Sister – No Sister (2016)

No Sister to młodziutka australijska grupa, która powstała w 2014 roku w Brisbane. W skład kapeli wchodzą: Mino Peric (wokal i gitara), Tiarney Miekus (gitara), Siahn Davis (wokal i gitara basowa) i Murray Coggan (perkusja). Wydany przez nich samych, debiutancki album „No Sister”, ujrzał światło dzienne 30 sierpnia 2016 i zawiera 8 utworów. Jest to mikstura postpunka i nowojorskiego no wave. Australijczycy to „przybrane dzieci Sonic Youth” – tak krótko można ich określić muzycznie i takie granie wychodzi im wyśmienicie. Młoda ekipa w świeży i interesujący sposób kontynuuje dokonania legendarnej formacji z Nowego Jorku. Młodziaki nie boją eksperymentów gitarowych i jak ich starsi koledzy kombinują z brzmieniami oraz dźwiękami, wpychając w gryfy gitarowe śrubokręty i uderzając po strunach gitarowych np.pałkami perkusyjnymi. Fani takich kapel jak wczesne Sonic Youth, DNA i Unwound będą zadowoleni słuchając tej debiutanckiej płyt Australijczyków. Polecam dobre gitarowe granie.

 

 

 

Continue reading

Coma in Algiers – Happy Forever (2015)

Coma in Algiers to amerykańska kapela z miasta Austin w stanie Teksas. Tworzą ją: Killshire, Archbold, Johnny, Jef, Cramer i Evan. Ich ostatni album wydany został 20 stycznia 2015 roku przez wytwórnię A Wicked Company i zawiera 11 numerów. Wiadomo – stan Teksas ma swoją specyfikę jeśli chodzi o kapele – większość z nich jest zdrowo porąbana. Teksańskie perełki takie jak: The 13th Floor Elevators , Butthole Surfers, The Dicks , Cherubs, Johnboy to tylko nieliczni przedstawiciele z masy naprawdę świetnych tamtejszych kapel. Do dziś Trance Syndicate Records z Austin należy do moich ulubionych wytwórni. Coma in Algiers to także niezłe freaki i muzycznie tworzą ciekawą miksturę gatunkową na płytach. Chłopaki mieszają „buttholowe” szaleństwa z awangardą Pere Ubu, nowojorskim no wave i noisowym zgiełkiem gitarowym. Płyta dobra i naprawdę warto posłuchać tych Teksańczyków, bo potrafią zrobić niezłą ucztę muzyczną. Polecam !!!

 

 

 

Continue reading

Blü Shorts – Blü Wave Music (2017)

Blü Shorts to kanadyjski zespół z miasta Calgary, który powstał w 2014 roku. Kapelę tworzą trzy dziewczyny i jeden osobnik płci przeciwnej. Są to: Nyssa (gitara basowa i wokal), Kaylee (gitara i wokal), Martine (gitara) i Michael (perkusja). Ich debiutancka epka została wydana na kasecie magnetofonowej, na której znalazło się 8 utworów z lat 2015-2017. Wydano ją 17 lipca 2017 roku. Jest to wściekły art punk , który miesza się ze zgrzytliwym nowojorskim no wave i jęczącymi zimnofalowymi gitarami. Wokale na tej epce to wkurzone i psychopatyczne melorecytacje i krzyki w duchu kapel z kręgu Riot Grrrl. Naprawdę dobre dziewczyńskie granie, które mógłbym porównać do innej dziewczęcej kapeli Erase Errata z Oakland. Posłuchajcie.

 

 

Continue reading

Killerkume – Industrial Sunbath (2016)

Killerkume to hiszpański duet z miasta Bilbao. Tworzą go: Mikel Vega (gitara) i Joxean Rivas (perkusja). Jest to ich drugi album po debiutanckim „Trautzer Blaster” (2015) i  ukazał się  23 grudnia 2016 roku. Wydany przez parę labeli, takich jak:  Gaffer Records, DDT Banaketak, Cosmic Tentacles i Politburó Recording Fiasco. Na płycie znalazło się 5 numerów. Muzycznie to improwizujący, instrumentalny noise rock. Baskowie potrafią przywalić jak ich koledzy z genialnego math rockowego Don Caballero, aby potem przejść w improwizacje, a wszystko to w duchu free jazzowym. Porządny math noise rock z free jazzowym sznytem. Dużo dzieje się w ich graniu. Polecam fanom Don Caballero i Zu.

Continue reading

Auxiliary Mammals – S/T (2016)

Auxiliary Mammals to szaleńcy z miasta Baltimore. Kapelę tworzą: Drew (wokal), Josh Marchant (gitara), Marc Rothe (gitara) i Chris Johnson (perkusja). Debiutancki album zespół wydał własnym sumptem na płycie winylowej 16 maja 2016 roku. Wydawnictwo nie ma nazwy. Cała płyta czyli 9 numerów to poskręcany noise rock w dobrym tego słowa znaczeniu. Granie chłopaków z Auxiliary Mammals porównałbym do takich tuzów hałaśliwego rocka jak Arab On Radar, Jesus Lizard, Cows i Heroine Sheiks. Wokal przypomina mi krzyki jakie wydawał z siebie niejaki Shannon Selberg, wokalista i klaun sceniczny tak znamienitych kapel jak Cows i Heroine Sheiks. Myślę, że ten album mógłby ukazać się bez problemu w takich wydawnictwach jak wytwórnie Skin Graft Records i Amphetamine Reptile Records, bo to kawał niezłej luty przelatującej przez Ciebie jak buldożer. Polecam dobry debiut. Szkoda, że płyta jest bardzo króciutka przez co czuje się lekki niedosyt.

 

 

Continue reading