Tag: No Wave

Dairy Classics – Early Adopters (2017)

Dairy Classics to postpunkowe trio działające na londyńskiej scenie DIY. Początkowo kapela była duetem, w którego skład wchodzili: Matthew Silcox (wokal, róg altowy i perkusja) oraz Dave Moran (gitara i drugi wokal). Później dołączył do nich perkusista Harvey Brown. Muzyka z „Early Adopters” to kontynuacja ich płyty demo „Regional Features”. Nośnikiem, na którym panowie postanowili wydać pierwszy materiał jest kaseta magnetofonowa. Muzykę na „Early Adopters” nagrano w marcu 2017 roku, podczas jednodniowej sesji w Sound Savers, a wydano 28 lipca w londyńskim labelu Blank Editions Records. Na kasecie znalazło się 14 utworów utrzymanych w minimalistycznej stylistyce postpunkowej. Anglicy zahaczają w swej twórczości równocześnie o no wave, gdzie szarpana nerwowo gitara rozjeżdża się, dając efekt rozstrojenia. Smaczku dodaje nietypowy dla takiego gatunku muzycznego instrument, czyli róg altowy, który słyszymy w kilku numerach. Muzyka Dairy Classics nie jest może odkryciem, ale sprawia mi sporo radości i polecam ją wszystkim z czystym sumieniem.

 

 

 

Continue reading

Orchestra Of Constant Distress – Distress Test (2018)

Orchestra Of Constant Distress to nowy zespół ze Szwecji. Jest to tzw.”supergrupa”, którą tworzą muzycy: Joachim Nordwall (The Skull Defekts, iDEAL Recordings), Anders Bryngelsson (Brainbombs, No Balls), Henrik Rylander (The Skull Defekts, Union Carbide Productions) i Henrik Andersson. ” Distress Test” to ich drugi album po debiutanckim „Orchestra Of Constant Distress” (2017). Nowa płyta została wydana przez brytyjski label Riot Season Records 23 lutego 2018 roku i jest tutaj 6 utworów (bandcamp poniżej zawiera dodatkowo kasetę „Abadon”). Muzyka zawarta na tym albumie to długie, wgniatające w ziemię numery z powtarzanym monotonnie tym samym motywem, który wwierca się nam w głowę niczym świder. Już pierwszy numer dewastuje mózg mocno przesterowanymi i charczącymi gitarami. Tutaj trzema mieć tzw.”tolerancję na noise”. Monotonne i brudne numery Orchestra Of Constant Distress można skojarzyć z wczesnymi dokonaniami grupy Swans. Improwizowane, naprawdę ciężkie i głośne granie powoduje, że jest to płyta nie dla wszystkich. Ja zostałem fanem Szwedów. Moja muzyka jak najbardziej. Polecam !!!

 

 

 

Continue reading

The Skull Defekts – The Skull Defekts (2018)

The Skull Defekts to szwedzka kapela założona 2005 roku przez Joachima Nordwalla (gitara, wokal i analogowy syntezator). Powstała po rozpadzie jego wcześniejszej grupy – Kid Commando. Początkowo Nordwall tworzył zespół z perkusistą Henrikem Rylanderem, z Union Carbide Productions. Niedługo do nowo powstałej grupy dołączyła reszta muzyków: Daniel Fagge Fagerström (gitara, wokal i elektronika) z 8 Days of Nothing i Jean-Louis Huhta (perkusja,efekty, elektronika) z Anticimex. W planach było robienie transowej, rytualnej i monotonnej muzyki rockowej oraz nagrywanie i wydawanie tylu rzeczy, ile będą w stanie stworzyć. Efektem jest całkiem spora dyskografia. The Skull Defekts to kapela, której słuchami od ładnych paru lat i kibicuję ich muzycznym poczynaniom. Panowie znani są ze współpracy z jednym z moich ulubionych artystów, Danielem Higgsem – wokalistą ukochanego Lungfish. Przy nagrywaniu albumu „The Skull Defekts” stary skład skurczył się do trzech osób. Odeszli Daniel Higgs i Jean-Louis Huhta. Czwartym, nowym członkiem została Mariam Wallentin z indie – folkowego duetu Wildbirds & Peacedrums, pochodzącego z Gothenburga. Nowa płyta została wydana 23 lutego 2018 roku w Thrill Jockey Records i zawiera 8 utworów. Muzycznie Szwedzi uraczyli nas swoim charakterystycznym, transowym, rozciągniętym i mrocznym noise rockiem. Wiemy już, że jest to album pożegnalny – na stronie wytwórni Thrill Jockey Records w zeszłym roku Joachim Nordwall opublikował krótką historię zespołu i ogłosił, że nowa płyta będzie ich zarazem ostatnią. . Żal, że już niczego nie nagrają. Polecam kawał dobrej muzy i na pocieszenie dodam, że dwóch muzyków The Skull Defekts gra w innym ciekawym zespole, który przedstawię w późniejszym czasie.

 

Continue reading

Massicot – Morse (2015)

Massicot to szwajcarski kwartet z Genewy. Tworzą go cztery dziewczyny: Simone Aubert (gitara rytmiczna), Mara Krastina (wokali i gitara basowa), Lea Jaecklin (skrzypce) i Colline Grosjean (perkusja). „Morse” to pierwsza pełnowymiarowa płyta, wydana 8 maja 2015 roku i rozprowadzany przez trzy labele: Et Mon Cul C’est Du Tofu?, Red Wig i Kaka Kids. Pierwszy „Massicot ” (2013) to minialbum, jak i nowsza płyta ” Sūri Grūti ” (2016). Mają na koncie jeszcze najnowszy split z młodym londyńskim Housewives – krążek gościł wcześniej na blogu i ukazał się w tym roku. Osiem utworów jakie znajdują się na „Morse” można umiejscowić pomiędzy holenderskim art punkiem lat 80 -90 (dominuje tu zdecydowanie inspiracja wielkimi The Ex), a nowojorskim no wave. Nietypowe podejście do instrumentów powoduje, że Szwajcarki tworzą dość nietuzinkowy skład. Muzyka na „Morse” zainspirowana jest filmami Man Ray i dziełami Mai Roger. Płyta sprzed dwóch lat, ale za to jaka ! Ja jestem pod wrażeniem grania dziewczyn i polecam to ciekawe wydawnictwo. Genewski Massicot to dziwactwo muzyczne w najlepszym tego słowa znaczeniu. Zainteresujcie się, bo naprawdę warto.

 

 

Continue reading

Kurws – Alarm (2017)

Kurws to zespół, który powstał we Wrocławiu, w maju 2008 roku. Obecnie skład kapeli tworzą: Hubert Kostkiewicz (gitara, taśmy i wokal), Jakub Majchrzak (gitara basowa, taśmy, wokal), Dawid A. Bargenda (perkusja, wokal) i szwedzki muzyk Oskar Carls (saksofon, krowi dzwonek). „Alarm” to trzeci pełnowymiarowy album bandu, wydany przez legendarne zielonogórskie wydawnictwo Gusstaff Records 29 września 2017 roku. Płyta zawiera 6 numerów, które muzycznie są wypadkową nowojorskiego no wave , eksperymentów rodem z wytwórni Skingraft Records i improwizacji free jazzowej. W szóstym utworze gościnnie zaśpiewała Ewa Głowacka. Momentami czuję klimat płyt starszych kolegów z wrocławskiego Robotobibok, co traktuję jako wielki plus. „Alarm” spodobał mi się bardzo, tak samo zresztą, jak dwa wcześniejsze wydawnictwa Kurws. Na przestrzeni ostatnich paru lat miałem okazję być na kilku koncertach, podczas których zauważalny był ciągły rozwój muzyczny kapeli. Dla mnie to obecnie najlepsza polska formacja, a trzecia płyta tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Kapela jest świetnie zgrana, co udowadnia na licznych koncertach w Polsce i poza granicami naszego kraju. Ostatnio wyruszyli w 26 -cio dniową trasę po Rosji, gdzie zagrali 16 koncertów w różnych miastach i pokonali odległość 11 tys. kilometrów – od St.Petersburga do Władywostoku. Są pierwszym zespołem z Polski, który zagrał taką trasę po Rosji. Polecam kolejny bardzo dobry album Kurws i dalej kibicuję chłopakom.

 

 

 

Continue reading