Tag: Experimental

Plasmalab – Love/Life (2017)

 

Kanadyjski Plasmabal to żeńskie trio z miasta Toronto. Skład zespołu to: J. Lachance (wokal, gitara i gitara basowa), K. Hernandez (gitara basowa, wokal i gitara) i M. Dowler (perkusja). Debiutancki album „Love/Life” został wydany 1 czerwca 2017 roku przez label Bruised Tongue Records z Ottawy. Płyta zawiera 9 utworów, na których dziewczyny wymiatają niechlujnego i  zakurzonego noise punka. Dużym plusem tego wydawnictwa jest brzmienie,  jakie uzyskały Kanadyjki na „Love/Life”. Rzężącej, rozpruwającej trzewia  gitarze towarzyszy,  grzmiąca i powoli mknąca do przodu sekcja rytmiczna. Wszystko oblepione noisowy brudem, a całość dopełnia wściekły, zmanierowany  i skrzeczący wokal Jacqueline Lachance . Dla fanów: Babes in Toyland, Sonic Youth i Royal Trux. Polecam !!!

 

 

Continue reading

Mako Sica / Hamid Drake – Ronda (2018)

Chicagowskie free-rockowe trio Mako Sica tym razem połączyło swoje siły z samym mistrzem – Hamidem Drake. Jazzmana, który od lat związany z chicagowską sceną, uważa się za jednego z najlepszych perkusistów muzyki improwizowanej. Hamid Drake ma na swoim koncie współpracę min. z Peterem Brötzmannem, Kenem Vandermarkiem, Pharoah Sandersem, Donem Cherrym, Michaelem Zerangiem czy Williamem Parkerem. Mako Sica zagrała w składzie: Przemysław Krzysztof Drążek (gitara elektryczna, gitara klasyczna, trąbka), Brent Fuscaldo (wokal, gitara elektryczna, gitara klasyczna, pianino, bas, harmonijka, gongi) i Chaetan Newell (kongi, fortepian elektryczny, fortepian, wiolonczela, altówka, zestaw perkusyjny, flet indiański, organy, tamburyn, dzwony orkiestrowe). Materiał na album „Ronda” został nagrany na dwóch sesjach w studiach Jamdek i Electrical Audio. Masteringiem wszystkich numerów zajął się Todd Rittmann ( gitarzysta U.S. Maple), w Shy Diamond. Tytuł płyty – Ronda, pochodzi od miasta w hiszpańskiej Andaluzji, w którym znajduje się XVIII-wieczny most. Symboliczna nazwa oznacza połączenie dwóch odmiennych, muzycznych światów, które reprezentują Mako Sica i Hamid Drake. Album został wydany na winylu i kasecie magnetofonowej w USA, 28 lipca 2018 roku, przez Feeding Tube Records i Astral Spirits. Polskim wydawcą będzie krakowski Instant Classic.Na płycie znajduje się 5 improwizowanych utworów, które dzięki niezwykle bogatemu instrumentarium, przenoszą nas w fascynujące, mistyczne, muzyczne przestrzenie. Grający na gitarze Przemek, sięga również po trąbkę, która nadaje muzyce łagodny, jazzujący ton. Dodatkowy instrument stanowi bliskowschodni zaśpiew Brenta, który uwielbiam. Pełne emocji granie pochłania słuchacza, fundując mu niezwykłą podróż po przenikających się gatunkach muzycznych i nowych pomysłach na brzmienie. Niesamowity zespół i genialny muzyk wydali bardzo dobrą, wspólną płytę. Mam nadzieje, że to dopiero początek ich współpracy. Polecam !!!

 

 

 

Continue reading

Primitive Knot – Touch Me Not (2018)

Primitive Knot powstał pod koniec 2014 roku w Manchesterze. Twórcą jednoosobowego projektu jest niejaki Mainman Jim, który na występy koncertowe dobiera sobie muzyków, takich jak np. Jack Reid (Jack Reid and the Black Whip). Nowe wydawnictwo Primitive Knot „Touch Me Not” ukazało się 3 kwietnia 2018 roku w undergroundowym, francuskim labelu Solar Asceticists Productions. Wytwórnia wydaje muzykę z kręgu black i doom metalu, a nośnikiem są kasety magnetofonowe. Primitive Knot prezentuje 8 utworów utrzymanych w konwencji space rocka i motorycznego black metalu. Podobnie, jak Finowie z Oranssi Pazuzu, Jim szuka inspiracji w psychodelicznym rocku lat 70, a także w cyber postpunku, krautrocku, industrialu i wczesnym brudnym black metalu. Automat perkusyjny nadaje tempo międzygalaktycznym podróżom, a schowany wokal jest kosmiczno – przestrzenny. Muzyka dla fanów Hawkwind, Chrome, Oranssi Pazuzu i The Cosmic Dead. Polecam dobre dźwięki z Anglii.

 

 

Continue reading

Youff – Et Cetera (2018)

Belgijski duet Youff powstał 2013 roku, w Ghent. Tworzą go: Alexander (gitara basowa i wokal) i Manu (perkusja i wokal). Mają na swym koncie trzy epki w formie cyfrowej i kasetowej. Są to: „Bait” (2015), „Meh” (2016) i „Spit” (2017). Debiutancki album „Et Cetera” wydany został własnym sumptem 23 marca 2018 roku. W nagrywaniu tej płyty towarzyszył zespołowi tym razem trzeci muzyk – Michiel de Naegel z 30,000 Monkies. Dziesięć numerów zawartych na albumie to mnóstwo intensywnych, zniekształconych dźwięków na bas i perkusję. Tych dwóch młodych Belgów potrafi spuścić porządny noisowy łomot. Przesterowany, charczący i brudny bas uderza w nas niczym młot pneumatyczny, a przepuszczony przez efekty wokal plus dudniąca perkusja powodują zapewne chwilową głuchotę po koncertach. Tak to sobie wyobrażam. Dla fanów: Lightning Bolt, Dule Tree, Zu i Noxagt. Polecam !!!

 

 

Continue reading

Dule Tree – Transhumanistic followers of antyutopia happiness EP (2018)

Dule Tree to trójmiejska kapela, którą w 2014 roku stworzyło trzech młodych muzyków. Od pewnego czasu zespół funkcjonuje jako duet w składzie – Szymon Browarczyk (gitara basowa, wokal, efekty i elektronika) i Paweł Rucki (perkusja), który udziela się również w gdyńskim Królestwie. Nazwa zespołu oznacza drzewo, które w dawnej Szkocji wykorzystywane było do egzekucji. „Transhumanistic followers of antyutopia happiness” jest najnowszą epką bandu, wydaną 20 kwietnia 2018 roku, przez gdyński label Music Is the Weapon Records. Cztery utwory zawarte na płycie to mieszanka ekstremalnych gatunków muzycznych – grindcore’u i powerviolence. Całość podlana jest mnóstwem efektów elektronicznych, zniekształconych wokali, metalowym growlingiem oraz przesterowanym basem. Kolejna młoda, rokująca ekipa, która wprowadza na polską scenę trochę świeżości, oryginalności oraz nowych rozwiązań muzycznych. Dodam jeszcze, że jest to typowa grupa koncertowa. Ich występy na żywo robią okrutne wrażenie, dewastując uszy i wnętrze publiki radykalną ekstremą. Koncerty Dule Tree zapadają w pamięć i nikogo nie pozostawiają obojętnym. Fani kapel: The Body, Full Of Hell, Uniform i Neurosis powinni koniecznie zainteresować się tym trójmiejskim duetem.

 

 

Continue reading