Tag: Emo

Partaker – Self (2017)

Partaker to amerykańska kapela powstała w grudniu 2014 roku, w mieście Dallas, w Teksasie. Została założona przez wieloletnich przyjaciół , grających wcześniej w kapeli Broadcast Sea, a obecnie grający równolegle w innym składzie o nazwie Baring Teeth. Młode, ciekawe trio tworzą muzycy: Sterling Cash, Scott Addison i Jason Roe. ” Self „, ich debiutancki album, wydany został własnym sumptem 28 stycznia 2017 roku. Jest tutaj 10 numerów utrzymanych w stylistyce waszyngtońskiego i chicagowskiego posthardcora, jest trochę indie rocka, ale nad wszystkim dominuje ten klimat niepokoju, jaki można było w latach 90 usłyszeć w twórczości takich wykonawców jak: Hoover, Crownhate Ruin, Regulator Watts, Abilene, June of 44 i Sweep the Leg Johnny . Wzorce wyśmienite, w związku z tym od razu mnie zaciekawili , a dokładnie przetrawiłem ich po parokrotnym odsłuchaniu tego dobrego albumu. Sporo tam smaczków, które odkrywałem przy kolejnych odsłuchach. Ja, jako wielki fan kapel wyżej wymienionych, zachęcam do sięgnięcie po tę świetną płytę Teksańczyków i posłuchanie dobrze zagranego amerykańskiego emocjonalnego posthardcora. Mam nadzieje, że sprawi Wam frajdę taką, jak mnie sprawiła. Polecam !!!

 

 

Continue reading

Adolina – Dreikanter (2017)

Adolina to belgijska kapela powstała w 1998 roku, w mieście Mouscron. Tworzą ją panowie:   Eauliv (wokal i gitara),  Meursault (gitara i wokal), Jean-lou (gitara basowa)  i Tom (perkusja). Trzeci ich album ukazał się 26 stycznia 2017 i został wydany przez trzy labele A Tant Rêver Du Roi, Honest House i Whosbrain Records. Na płycie znajduje się 12 numerów utrzymanych w konwencji noise rocka, posthardcora i indie rocka. Mamy tutaj więc trochę Jesus Lizard, posthardcore kojarzące się nam z Fugazi i indie rocka przypominającego nam dokonania wyśmienitych Van Pelt. Van Pelt słychać u Belgów przede wszystkim w emocjonalnych wokalach. Adolina to kawał dobrego gitarowego grania zza oceanu  czego nie powstydziliby się Amerykanie. Dobre rzetelne granie. Polecam tą płytę i wcześniejsze ich krążki: ” Domovoï ” (2009) i „Caldeira” (2012).

 

Continue reading

Bastard Disco – Warsaw Wasted Youth (2017)

Bastard Disco to młoda grupa, która powstała w 2015 w Warszawie. Tworzą ją: Yury Kasyanenko (wokal), Kamil Fejfer (gitara), Paweł Cholewa (gitara basowa) i Marek Kamiński (perkusja). Album „Warsaw Wasted Youth” to debiut tej młodej formacji wydany przez Antenę Krzyku 20 lutego 2017. Mają na swym koncie jeszcze demówkę z trzema numerami z 2015. Debiut zawiera 8 numerów utrzymanych w klimacie gitarowej muzy lat 90. Jeden z moich kolegów powiedział mi „Jarek gdybyśmy to usłyszeli z 15 lat temu to by nam szczeny opadły”. Muzycznie chłopaki poruszają się w klimatach „subpopowych” i jest to indie rockowe granie zmieszane z posthardcorem i noise rockiem. Miałem z początku problemy z przyswojeniem tej płyty, ale im dłużej jej słucham to zaczyna mi się bardziej podobać. Cieszy mnie to, że młode chłopaki mają zajawkę na takie granie i całkiem im to nieźle wychodzi. Jak na polskie realia Bastard Disco  wyróżnia się w masie słabych polskich  kapel alternatywnych i liczę , że pójdą do przodu, czego im życzę, bo serce mi   raduje się jak słyszę młodych ludzi tak grających. O sobie piszą tak: ” Ani Twojej dziewczynie, ani jej staremu nie spodoba się to, co robimy. Będziemy głośni, urządzimy Twoim sąsiadom piekło. Zagramy źle, bo wszystkie Twoje ulubione kapele grają za dobrze.Jesteśmy Bastard Disco i jesteśmy tu by się sprzedać „. Polecam wszystkim tym, którzy zasłuchiwali się w alternatywnej gitarowej muzyce lat 90, bo jest tego tutaj sporo. Album godny uwagi.

 

Continue reading

The Great Unraveling – S/T (1997)

The Great Unraveling to kolejna ciekawa kapela z miasta Baltimore z lat 90. Zespół aktywny był w latach 1995-1997. Dziewięć miesięcy po rozpadzie Universal Order of Armageddon panowie Tonie Joy (gitara, po raz pierwszy na wokalu) i Anthony Scott Malat (gitara basowa) założyli The Great Unraveling. Dołączył do nich perkusista  Randy Davis, którego pod koniec działalności zastąpił Brooks Headley z Universal Order of Armageddon. W swoim dorobku mają dwie 7″ i jeden debiutancki album. Płyta została wydana 1 marca 1997 przez Kill Rocks Stars Records i nagrana przez Steve  Albiniego. Na płycie znalazło się 8 utworów. Muzycznie to  emo posthardcore z minimalną dawką noise rocka. W ich muzyce słychać np.echa legendarnych Drive Like Jehu (miałem okazję ostatnio ich widzieć w Berlinie). Wielki żal, że zakończyli swą działalność na debiutanckiej płycie. Szkoda ,bo płyta urywa dupę. Zapraszam więc do odsłuchów i jak się spodoba do zakupu cd lub winyla, bo płyta warta tego, aby ją mieć na półce z innymi ulubionymi płytami. Ja mam. Polecam.

 

Continue reading

Universal Order of Armageddon – S/T (1996)

Universal Order of Armageddon to jedna z moich ulubionych ekip z kręgu posthardcore. Pochodzą z Baltimore w stanie Maryland i powstali 1992, działali do 1994. W roku 2010 ponownie się zeszli i są aktywni do dziś. W skład kapeli wchodzą: Colin Seven (wokal), Tonie Joy (gitara), Anthony Scott Malat (gitara basowa) i Brooks Headley (perkusja). Są pracowitymi  muzykami i udzielają się w wielu innych kapelach takich jak: Skull Kontrol, Born Against, Young Pioneers, Wrangler Brutes, The Great Unraveling, Moss Icon, The Convocation Of… i Men’s Recovery Project . Znani byli z bardzo energetycznych koncertów podczas których dochodziło do niszczenia sprzętu i okaleczania się w wyniku np. skoków ze wzmacniaczy. Jedna z  gazet muzycznych napisała, że punkowe zespoły powinny brać przykład z Universal Order of Armageddon i powrócić na koncertach z takim rodzajem energii. Płyta, którą tu polecam to praktycznie cała dyskografia zespołu na której znalazło się 15 numerów i wydana została 27 sierpnia 1996 przez Kill Rock Stars Records z Portland. Muzyka jaka znajduje się na tej płycie to wyśmienity emo posthardcore inspirowany kapelami z takich wytwórni jak Dischord Records i Vermiform Records. Ja tu słyszę np. genialną waszyngtońską formację Hoover, ale jaka kapela posthardcore z lat 90 nie jarała się nimi. Polecam tą płytę, bo to kawał dobrego posthardcorowego łojenia.

 

 

Continue reading