Kategoria: Vol. 4: Nasza klasa czyli co ciekawego muzycznie na polskim poletku

Lonker See – Lonker Seessions / Live at Pijana Czapla, Olsztyn (2017)

„Lonker Seessions / Live at Pijana Czapla, Olsztyn” to najnowsze wydawnictwo trójmiejskiego Lonker See. Album obejmuje dwie płyty cd. Pierwsza zawiera cztery nagrania z sesji kapeli, które zarejestrowano w dwóch studiach: gdyńskim Sound 8 Studio i szubińskim Electric Eye Studio. Druga to prawie 40 – minutowy zapis koncertu z olsztyńskiego klubu „Pijana Czapla”. Zespół gra w niezmienionym składzie czyli Bartosz „Boro” Borowski (gitara i wokal), Joanna Kucharska (gitara basowa i wokal), Tomasz Gadecki (saksofon) i Michał Gos (perkusja), gościnnie w czwartym utworze zgrali dwaj gdyńscy muzycy Artur Krychowiak (Nowa Ziemia) i Michał Miegoń ( Kiev Office, Sting Nie Zagra W Kazachstanie, The Shipyard ). Utwory, które zostały tu umieszczone to cztery numery z innej bajki np. drugi jest improwizacją free jazzową w wykonaniu saksofonisty Tomka Gadeckiego i perkusisty Michała Gosa. Pozostałe trzy utwory to luźne improwizacje krautowo – psychodeliczne, przeplatane transowymi tripami z atakami szalonego i hałaśliwego free jazzu.   Dużym plusem jest dopuszczenie do mikrofonu Asi Kucharskiej czyli mojego ulubionego głosu kobiecego na polskiej scenie muzycznej. Delikatny, bardzo kobiecy i ponoć seksi (tak określił śpiewanie Asi jeden koleś po koncercie Lonker See na Spacefest) wokal zachwycał mnie już we wcześniejszych projektach Kucharskiej takich jak Black Mynah i Marla Cinger. Mam nadzieję posłuchać niedługo nowego albumu Black Mynah. Lonker See to dla mnie obecnie najlepszy psychodeliczny skład w naszym kraju inspirujący się zarówno free jazzem, jak i kapelami typu Sonic Youth, Moon Duo i The Black Angels. Koncert z kolei pokazuje jak zespół radzi sobie na żywo i odlatuje w swoje jazzowo – psychodeliczne podróże. Widziałem ich parę występów i to jest naprawdę niezłe granie na poziomie. Zachęcam więc do sięgnięcia po to podwójne wydawnictwo i posłuchanie – naprawdę warto. Dodam jeszcze, że płyta pięknie wydana z tekstami i rewelacyjnymi zdjęciami gdyńskiego fotografa i przyjaciela zespołu Pawła Jóźwiaka. Projekt okładki i książeczkę tworzyła Asia Kucharska. Szanuję muzyków, którzy przykładają się do swoich wydawnictw. Słuchajcie i odlatujcie przy trójmiejskiej psychodelii. Ponoć sprzyja nam tu klimat do takiego grania. Nawet nam to wychodzi.

 

Continue reading

Maszyny i Motyle – Czas (2017)

Maszyny i Motyle to duet z miasta Warka. Tworzą go obecnie: Grzegorz Chudzik ( gitara basowa, programowanie rytmów, flet, akordeon i wokal) i Radosław Łuszczyk (gitara, programowanie rytmów). Wcześniej tworzyli trio z drugim gitarzystą Radosławem Kreczmańskim , który opuścił zespól w 2016 roku. „Czas” to drugi album po wcześniejszym „Panoptikon” (2014) wydany 23 czerwca 2017 roku, dla własnego wydawnictwa Teren Enter. Nagrany w warszawskim studiu Hagal Studio. Całość  to transowy, industrialny math rock. Po pierwszej płycie chłopaków słyszałem wśród znajomych określenia w stylu: „Primus na heroinie” lub „Wire na amfetaminie”. W przypadku drugiego wydawnictwa mamy przewagę math rocka w stylu amerykańskiego Yowie (chłopaki nie ukrywają, że są wielkimi fanami ich twórczości) wymieszanego z „godfleshowym” industrialnym metalem oraz dodatkiem fletu w przedostatnim numerze i akordeonu w ostatnim. Jako fan duetu z Warki mogę śmiało powiedzieć, że na nowej płycie wykonali kawał dobrej roboty, muzyka dalej broni się i polecam wszystkim zapoznać się z nią. Warto i dodam jeszcze, że chłopaki na koncertach puszczają świetne wizualizacje obrazujące ich „dziwaczną” jak dla niektórych muzykę. Słuchać !!!


 

 

Continue reading

Krzycz – Trauma (2017)

Zespół Krzycz powstał 9 października 1994 roku w Szczecinie w składzie: Artur Stankiewicz (gitara basowa), Przemek Drążek (gitara, trąbka) i Maciek Baczyński (perkusja). W styczniu 1995 roku do składu dołączył Robert Iwanik (wokal). Miejsce Maćka za bębnami nieco później zajął Bartek Słaby (perkusja) Krzycz  doczekał się wreszcie reedycji debiutanckiego albumu „Trauma” po prawie 20 latach od  ukazania się w 1998 roku  w Nikt Nic Nie Wie.  Płyta została wydana w marcu 2017 przez krakowski Instant Classic Records. Wydali oni również wcześniej seattlowską formację Alchimia, w której gra jeden z członków Krzycz  Robert Iwanik. W maju Instant Classic wypuści nowy album Mako  Sica – kapeli, w której udziela się Przemek Drążek, kolejny muzyk związany z Krzycz. Drogi chłopaków z Krzycz rozeszły się. Dwóch muzyków mieszka od 17 lat w USA. Przemek żyje w Chicago, a Robert w słonecznym San Diego. Bartek Słaby wyemigrował do Australii. Przemek i Robert w Chicago przez parę lat grali w grupie Rope, która ma trzy płyty w swoim dorobku. Pierwsza płyta Rope nagrana została w legendarnym studiu Electrical Audio przez samego Steve Albiniego (Big Black, Rapeman, Shellac). Reedycja „Traumy” jest bardzo pięknie wydana na dwóch cd z książeczką, która zawiera kilkanaście archiwalnych fotek zespołu, plakatów koncertowych i teksty. Wreszcie nie jest to jakaś biedna kopertówka, za co dla wydawnictwa bardzo duży plus. Pierwszy cd to materiał studyjny z płyty „Trauma”, na drugim albumie znajdziemy natomiast koncert zespołu z angielskiego miasta Leeds. Jak wiadomo Krzycz to była grupa, która obok Ewy Braun, Thing, Dump, For Her Pleausure  budowała wczesną scenę noise rockową w Polsce w latach 90. Muzyka zawarta na tych płytach jest mieszanką amerykańskiego posthardcore, math i noise rocka lat 80 – 90. Chłopaków inspirowały wówczas kapele z takich wytwórni jak: Touch And Go, SkinGraft, Dischord i Trance Syndicate, a także nowojorski no wave i kapele pokroju Neurosis lub His Hero Is Gone. Na płycie są „crustujące” wściekłe wokale Roberta i np. trąbka Przemka kojarząca się z klimatami w mistrzowskim stylu Abilene i June Of 44. Wszystko podlane jest niepokojącym ciężkim brzmieniem gitarowym. Jest to kawał porządnego grania, które niestety w chwili debiutu nie spotkało się ze zrozumieniem polskiej publiczności. Wielka szkoda, bo chłopaki szli z duchem czasu jak na tamte lata. No cóż, zachęcam do cofnięcia się do lat 90 i posłuchania reedycji świetnej płyty.

 

 

Continue reading

Manta Birostris – Tasamouh (2014)

Manta Birostris powstał w 2012 jako duet w składzie: Adam Sokół (gitara i wokal) i Łukasz Kowalik (perkusja). Obecnie jest to jednosobowy projekt. Tasamouh to debiutancki album wydany 14 kwietnia przez Kotwica Kolektyw. Skład w tym czasie uległ zmianie i zamiast Łukasza zagrał tu Wojciech Misztal (gitara basowa) plus tacy muzycy jak: Julita Hanuszkiewicz (wokal), Adib Shamoun (instrumenty perkusyjne i wokal), Dariusz „Expert” Eckert (wokal), Paweł Mamryk (saksofon) i Joey Doll (gitara basowa). Jest tu 7 numerów plus dwa bonusowe. Muzycznie album to mieszanka wczesnego sludge, noise rocka, hardcore punk lat 80/90  z odrobiną folku Bliskiego Wschodu, a także muzyką klasyczną . Jak  Adam określił ten album, że jest to  podróż do świata moich przemyśleń, na temat ludzkiej natury, Boga, społeczeństwa, idei, wkomponowanych w brudną punkową estetykę. Album inspirowany podróżami po Bliskim Wschodzie. Podchodziłem do płyty parokrotnie i raczej nie kupili mnie wolę jednak jeśli chodzi o połączenia ento arabskiego takich sprawdzonych wykonawców jak Badawi, Jerusalem In My Heart i Muslimgauze. Dla fanów : Neurosis,  La Aferra, His Hero Is Gone, wczesnej Armii i dźwięków Bliskiego Wschodu ten album może zaciekawić. 

 

Continue reading

Bastard Disco – Warsaw Wasted Youth (2017)

Bastard Disco to młoda grupa, która powstała w 2015 w Warszawie. Tworzą ją: Yury Kasyanenko (wokal), Kamil Fejfer (gitara), Paweł Cholewa (gitara basowa) i Marek Kamiński (perkusja). Album „Warsaw Wasted Youth” to debiut tej młodej formacji wydany przez Antenę Krzyku 20 lutego 2017. Mają na swym koncie jeszcze demówkę z trzema numerami z 2015. Debiut zawiera 8 numerów utrzymanych w klimacie gitarowej muzy lat 90. Jeden z moich kolegów powiedział mi „Jarek gdybyśmy to usłyszeli z 15 lat temu to by nam szczeny opadły”. Muzycznie chłopaki poruszają się w klimatach „subpopowych” i jest to indie rockowe granie zmieszane z posthardcorem i noise rockiem. Miałem z początku problemy z przyswojeniem tej płyty, ale im dłużej jej słucham to zaczyna mi się bardziej podobać. Cieszy mnie to, że młode chłopaki mają zajawkę na takie granie i całkiem im to nieźle wychodzi. Jak na polskie realia Bastard Disco  wyróżnia się w masie słabych polskich  kapel alternatywnych i liczę , że pójdą do przodu, czego im życzę, bo serce mi   raduje się jak słyszę młodych ludzi tak grających. O sobie piszą tak: ” Ani Twojej dziewczynie, ani jej staremu nie spodoba się to, co robimy. Będziemy głośni, urządzimy Twoim sąsiadom piekło. Zagramy źle, bo wszystkie Twoje ulubione kapele grają za dobrze.Jesteśmy Bastard Disco i jesteśmy tu by się sprzedać „. Polecam wszystkim tym, którzy zasłuchiwali się w alternatywnej gitarowej muzyce lat 90, bo jest tego tutaj sporo. Album godny uwagi.

 

Continue reading